Tak to już jest z przepisami że z czasami ewoluują obrastają w luksusowe dodatki i z robotniczo chłopskich awansują na wykwintne dania haute cuisine To samo stało się ze słynną marsylską bouillabaisse która z zupy rybaków gotowanej w kociołku na plaży z niesprzedanych danego dnia resztek ryb awansowała na drogi rarytas Czytałam że czasem turyści rezygnują z jej spróbownia ze względu na cenę związaną z obecnością w jej składzie drogiego szafranu szlachetnych gatunków ryb i langust